Archiwum 09 maja 2016


maj 09 2016 Jak się zaczęło........
Komentarze: 0

Jak się zaczęło...... Mojego Męża znam już 14 lat. Najpierw bylismy jako znajomi, ot historia jak wiele innych. Jako para od 9, a małżeństwo od 6. Od samego początku dogadywaliśmy się super. Ja się uczyłam jego nawyków, On moich. Dobrze wiem jak lubi podane śniadanie rano czy kanapki do pracy. Co najlepiej lubi robić w wolnych chwilach, jego zaintersowania, pasje. Przed ciążą ciężko było nas zastać w domu. Ciągle w trasie. Wsiąść ot tak bez celu w samochód i jechać. Niby nic,ale dla nas to było dużo. Masa wspomnień i powracający uśmiech na twarzy na powrót w te miejsca. Układało się między Nami raz lepiej, raz gorzej, jak w każdym związku. Przez jakiś czas wspólna praca. Bylismy sobą nienasyceni ciągle było nas mało. Później przyszło wojsko. Ciężka próba dla Nas. Plusem było to,że służbe odbywał w naszym mieście, więc spotykaliśmy się codzinnie. Po powrocie do domu płacz w poduszke,bo nie było Go przy mnie. Te krótkie chwile na przepustce były za krótkie. Smutek przy każdym rozstaniu. Tą próbę prześlismy zwycięsko. Po wojsku nadeszła nowa praca. Inne miejsce, ludzie. Większa odpowiedzialność, po jakimś czasie zauważalne były zmiany w zachowaniu,ale tłumaczyłam sobie stres związany z pracą. Później okazało się,że jestem w ciąży. Strach co teraz, jak sobie poradzimy. W końcu małe dziecko,ale duża odpowiedzialność. Duża pomoc była w babciach. Ja zajęta wychowaniem Małej przestałam zauważać potrzeby męża. Mąż po pracy dogrzebywał w garażu. Więc z pracy do pracy. Zaczęłam dla Małej być matką i ojcem. I tak minęło kilka lat. Mój Mąż jest zaradnym człowiekiem, potrafi zrobić dużo,a to czego nie umie się nauczy. Wszelkie remonty robi sam, jak i wiele innych rzeczy związanych z majsterowaniem. Między nami zaczęło się psuć tak na dobre jakiś rok temu. Niby razem,a jednak osobno. Nasza rodzina składa się On oraz Ja i Mała. Wszelkie próby rozzmowy spełzały na niczym. Wybuch nastąpił po zmianie pracy. Nowi ludzie, obowiązki i Ona. Zaprzątnęła myśli Mojego Męża.Jakieś pół roku temu poznałam kogoś. Zaczęło się od zaporoszenia na portalu społecznościowym. Od słowa do słowa, od zdania przeszliśmy na smsy.  Z perspektywy czasu na tym powinno się skończyć. Niestety mój instynkt zamozachowawczy gdzieś przepadł. Brnęłam w to dalej,ale o tym kiedy indziej. Wrócmy do tematu. Ja i Mój Mąż zaczęlismy się od siebie oddalać. Każde w swoim świecie. Nawet remont pokoju dla Małej tego nie zmienił, choć wszystko robił sam z moją małą pomocą. Byłam z Niego dumna. Niestety przez to,że pogubiliśmy się po drodze nie umiałam mu tego okazać. Nasze rozmowy dotyczyły tylko tego co trzeba załatwić. Przestaliśmy wogule ze sobą rozmawiać, spędzać czas. On przesiadywał w garażu ja z Małą. Teraz to wiem,że to była Jego ucieczka od tego co się dzieje między Nami.